wtorek, 9 października 2012
Czapka w błękitach
Czapka w błękitach powstała dla Jowitki, mam nadzieję, że jej się spodoba. Do kompletu dorabia się szalik, ale czapka poleci już dziś, żeby Jowita w głowę nie marzła. A modelką jest moja sąsiadka - Ewelinka:
poniedziałek, 8 października 2012
Chusta z ażurem /na drutach/
Miałam pokazać jutro, ale nie wytrzymałam. Chusta wyschła, obejrzałam ją i zakochałam się. Oczywiście wiem, że daleko jej do doskonałości chust prezentowanych na innych blogach, pełnych ażurowych liści, kwiatów itp, ale cudna jest...:) A co tam, sama się chwalić będę, bo mi się podoba. Jest delikatna jak mgiełka, leciutka jak piórko i nawet odrobinę ażuru ma - uczę się, a co :) I ciepło też daje. A ten kolor... poezja, idealny na jesień, melanż, ale ogółem daje jakby toffi, no słodki jest i już.
Kolor najlepiej oddaje zdjęcie 1 i 3, a fotografem był mój synek:)
Kolor najlepiej oddaje zdjęcie 1 i 3, a fotografem był mój synek:)
Muffinkowo:)
Kiedyś usłyszałam, że muffinki uzależniają, nie dałam temu wiary, bo ich nie piekłam, więc nie wiedziałam jak to jest. Ostatnio, tydzień temu, pokusiłam się i zrobiłam pierwszy raz - w wersji z czekoladą. I od tej pory chodzę i myślę jak je udoskonalić. No uzależniają, teraz to wiem:) Wczoraj dzieciaków wzięła chęć na słodkie, więc co upiekliśmy? Oczywiście muffinki. Tym razem z bananem:) Hubo umieszał ciasto, wylizał co się dało, a ja pilnowałam piekarnika:)
A robótko blokuje się kolejna chusta /następne uzależnienie/ i robi się czapka w błękitach.
Za oknem zimno i wstrętnie, wieje, leje, ale zachody słońca są niesamowite. Specjalnie dla wszystkich zaglądaczy wczorajsze widoki z balkonu:
A robótko blokuje się kolejna chusta /następne uzależnienie/ i robi się czapka w błękitach.
Za oknem zimno i wstrętnie, wieje, leje, ale zachody słońca są niesamowite. Specjalnie dla wszystkich zaglądaczy wczorajsze widoki z balkonu:
środa, 3 października 2012
Trampki :)
Na specjalne zamówienie mojego brata, w prezencie dla synka jego kolegi, powstały TRAMPKI :)
No cóż, Mały Człowiek też potrzebuje obuwia :)
Hmmm, nic tak nie rozczula jak buty w tym rozmiarze .....
No cóż, Mały Człowiek też potrzebuje obuwia :)
Hmmm, nic tak nie rozczula jak buty w tym rozmiarze .....
wtorek, 25 września 2012
Czapka i szal zamotaniec dla Oli.
Ola to już prawie nastolatka, chodzi do klasy z moim Krystianem. Dziewczynki w tym wieku byle czego już nie ubiorą. Mają swój własny gust, chcą się podobać i wywoływać lekką zazdrość u koleżanek. Trudno trafić w ich gust, ale mi się udało:) Zrobiłam dla Oli czapkę taka na teraz, lekko ażurową, ale nie z nici, lecz z włóczki, dokładnie z Elian Nicky. Czapę ozdobiłam kwiatkiem z guzikiem w stylu Swarovskiego, a do kompletu dorobiłam szal-zamotaniec. Komplecik przekazałam Oli pod szkołą i zauważyłam zazdrosne spojrzenia jej koleżanek:) A sama Ola szepnęła mamie: ale fajne:)





poniedziałek, 24 września 2012
Serduszka na próbę...
Jedna z dziewczyn robiących piękne kartki - KASIA zapytała mnie, czy dałabym radę zrobić małe, płaskie serduszka, dokładnie takie jak TU. Spróbowałam. Najpierw chciałam skorzystać z tutorialu, który jest umieszczony tam gdzie pierwowzór serduszek, ale nijak nie chciały mi wg tego kursiku wyjść takie, jak na zdjęciach. Poszperałam w sieci, pokombinowałam trochę od siebie i oto co wyszło:

Może nie są tak całkiem idealne jak w linku powyżej, ale wyszły całkiem przyzwoite. Mogą być fajną ozdobą kartek ręcznie robionych, a także służyć za aplikacje na czapeczki czy inne ubrania dla dzieci.

Może nie są tak całkiem idealne jak w linku powyżej, ale wyszły całkiem przyzwoite. Mogą być fajną ozdobą kartek ręcznie robionych, a także służyć za aplikacje na czapeczki czy inne ubrania dla dzieci.
poniedziałek, 17 września 2012
Ażurowe wdzianko
Jakiś czas temu kupiłam szarą włóczkę Zuza. Miał powstać z tego beret dla córki koleżanki i jakieś drobiazgi do niego typu szal czy chusta i mitenki. Beret nawet zaczęłam robić, ale wyszedł wielki jak namiot, więc odpuściłam - Ola zamiast niego dostanie czapkę, którą rozpocznę chyba na dniach. W trakcie dziergania tego nieszczęsnego berecika okazało się, że włóczka jest bardzo wydajna, a ja mam jej trzy motki, więc w przypływie chwili wydziergałam dla siebie wdzianko, takie lekkie okrycie na bluzkę:) Rano jak prowadzę dzieci do szkoły jest już zimno i wdzianko na pewno się przyda. Zresztą wczoraj miało już swoją premierę:)

Subskrybuj:
Posty (Atom)
